Dzisiaj jest: środa, 16 sierpień 2017

Obecnie znajdujes sie na:

»Strona główna

» Gazeta Wyborcza 8...

Gazeta Wyborcza 8 czerwiec 2010

 

 Tomasz Cylka

Europosłowie: Kaczmarek i Szymański najlepsi


Filip Kaczmarek (PO) i Konrad Szymański (PiS) to najaktywniejsi wielkopolscy europosłowie. Pozostała trójka - Sidonia Jędrzejewska (PO), Marek Siwiec (SLD) i Andrzej Grzyb (PSL) - zajmuje w statystykach ostatnie miejsca. Rok po wyborach do Parlamentu Europejskiego "Gazeta" przeanalizowała aktywność naszych polityków w Brukseli.


Polskich posłów czy senatorów możemy łatwo rozliczyć z działalności w parlamencie. Z eurodeputowanymi jest trudniej. Należą bowiem od ogólnoeuropejskich frakcji i głosują tak, jak wskazują europejscy szefowie. Można ich jednak rozliczyć z aktywności na forum europejskim. Według statystyk organizacji "Votewatch", monitorującej działalność Parlamentu Europejskiego, wśród Polaków wyróżniają się Filip Kaczmarek (PO) i Konrad Szymański (PiS). Ten pierwszy ma 100-proc. obecność na sesjach parlamentu, a jeśli weźmiemy pod uwagę udział w głosowaniach, to ze średnią 98,56 proc. jest najlepszy w gronie 50 polskich eurodeputowanych. Dla porównania, w tej samej klasyfikacji Marek Siwiec jest dopiero na 36. miejscu (78,96 proc. udziału w głosowaniach), a Sidonia Jędrzejewska na 22. miejscu (89,57 proc.). Konrad Szymański zajął 18. miejsce (91,37 proc.), a Andrzej Grzyb - 15. (91,91 proc.). 

Konrad Szymański w ciągu minionego roku zadał aż 31 pytań na forum europarlamentu i też jest najaktywniejszy wśród Polaków. Dla porównania Jedrzejewska i Siwiec pytali tylko po 2 razy, a Andrzej Grzyb - 5. Podobne przedstawiają się statystyki, jeśli chodzi o wnioski i inicjatywy uchwał. Kaczmarek złożył ich 44, a Szymański - 18. Na drugim biegunie są Siwiec - tylko 6 wniosków, Grzyb - 2 i Jędrzejewska z zerowym kontem. Na sesjach plenarnych najczęściej zabierał głos Kaczmarek - 38 razy, Szymański uczynił to 15 razy, a Grzyb - 10. Jędrzejewska podchodziła do mikrofonu 7 razy, a Siwiec - 6.
 
Czym konkretnie chwalą się wielkopolscy europosłowie? Filip Kaczmarek angażuje się w pomoc dla Afryki. Konrad Szymański bierze czynny udział we wspieraniu Białorusi. Sidonia Jędrzejewska udziela się w komisji budżetowej, Marek Siwiec za priorytet uznaje sprawy rosyjskie, a Andrzej Grzyb prawa człowieka. 

Rozmowa z Marcinem Libickim 

Tomasz Cylka: „Gazeta” przeanalizowała aktywność wielkopolskich europosłów. Filip Kaczmarek i Konrad Szymański biją na głowę pozostałych, naszych eurodeputowanych. Jest pan tym zaskoczony? 

- Taka ocena mnie nie dziwi. Filip Kaczmarek zawsze był sumiennym i obowiązkowym europosłem. Konrad Szymański często znajdował się na czele wszelkiego rodzaju rankingów, które tworzyli np. dziennikarze akredytowani w Brukseli. Mniejsze zaangażowanie pozostałych polityków można tłumaczyć ich debiutem w Parlamencie Europejskim. Na ocenę przyjdzie czas za rok. Choć dla Marka Siwca usprawiedliwienia nie znajduję. 

Z wielkopolskiej perspektywy musimy się jednak opierać przede wszystkim na statystykach. Do których warto przywiązywać szczególną wagę? 

Z wielkim dystansem traktujmy np. projekty sprawozdań czy zgłaszane do nich poprawki. Często ograniczają się one zaledwie do jednego zdania i mają jedynie znaczenie formalne, np. że Parlament Europejski popiera stanowisko komisji. W poprzedniej kadencji jedna z polskich europosłanek - nazwiska przez grzeczność nie wymienię - biła różne rekordy, bo formalnie zgłaszała jedno zdanie. To nie może świadczyć o jej aktywności.

Polskich posłów możemy czarno na białym rozliczyć z tego, co wylobbowali w Sejmie. Z europosłami jest trudniej. To prawda, że w Brukseli nic dla regionu nie można załatwić? 

To jbłędne myślenie. Przez pięć lat kierowałem w Parlamencie Europejskim komisją petycji. Spraw z Wielkopolski było sporo. Np. siedem gmin z regionu konińskiego skarżyło się na niesprawiedliwy podział funduszy unijnych. Po naszej interwencji sprawę zbadano. Skutecznie wystąpiliśmy w obronie kierowcy z Nowego Tomyśla, którego bezprawnie przetrzymywano we Włoszech. Teraz o takich tematach nie słyszę. A nie trzeba być przewodniczącym komisji petycji, żeby zająć się dokumentami, jakie przychodzą do Brukseli z naszego miasta czy regionu. Nie wierzę, że takich nie ma.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,7990565,Europoslowie__Kaczmarek_i_Szymanski_najlepsi.html