|
Biuro
europosła dr Filipa Kaczmarka zorganizowało wyjazd studyjny do Brukseli i
Brugii. Celem wyjazdu było zapoznanie się z pracą europosłów, zwiedzenia
instytucji unijnych, rozmowa z ludźmi odpowiedzialnymi za politykę europejską
w różnej skali.
Wyjazd
9 czerwca 2008 o godzinie 22. Cała noc przed nami. Podróż przebiegała bez
jakichkolwiek nieporozumień i w całkowitej zgodności, na co niewątpliwie wpływ
miała pora wyjazdu i wspólne poszukiwanie optymalnego miejsca do ułożenia
się do, w tym przypadku tzw. snu. Niemniej atmosfera od samego początku była
bardzo sympatyczna i odczuwało się wzajemną życzliwość. Kierownik grupy,
Marek Sternalski, jak zawsze uśmiechnięty i bezinteresowny dla każdego
cierpliwie wyjaśniał, tłumaczył i uspokajał. Nad ranem, a poranek zaczął
się wyjątkowo wcześnie, podróżnicy zaczęli wyłaniać się z czeluści
siedzeń autokaru. Krótki postój, śniadanko, mała czarna i dalej w drogę.
Nareszcie
Bruksela, czas dojazdu rewelacyjny. Dzięki temu udało się zwiedzić
nieplanowane w programie ATOMIUM – miejsce Expo z 1958 roku. Oj, czasy
nowoczesności bardzo się zmieniły, a pojęcie skoku cywilizacyjnego ma dziś
zupełnie inny wymiar. Po zwiedzaniu krótki slalom autokarem na bardzo wąskich
uliczkach stolicy Belgii, umiejętne omijanie wszechobecnych remontów i
… kwatera. Kąpiel, kąpiel i … w trasę, bo szkoda czasu. Przecież
spanie było w autokarze. Pod kierunkiem pani Ani Kaczmarek, asystentki Filipa
Kaczmarka ruszyliśmy w miasto. Zwiedzanie Kościoła Polskiego, Pałacu
Sprawiedliwości, Pałacu Królewskiego i wyprawa na Grand Place. Magiczne
miejsce – czuć na nim ducha epoki. Oczywiście nie można było nie
podejść do słynnego „sikającego chłopca” Maneken Pis, symbolu
Brukseli. Trochę zwiedzania wąskich uliczek, zachwyt na ilością różnego
rodzaju kawiarenek i restauracji, i kolacja z europosłem dr Filipem
Kaczmarkiem. Myślę, że podniebienia całej grupy były usatysfakcjonowane.
Po kolacji każdy poszedł w swoją stronę. Długi piękny wieczór umilał
spacer po starym mieście, a życzliwość restauratorów niejednokrotnie była
tak silna, że trudno było odmówić nawet jednego jasnego, czy małej kawki.
Późnym
lub bardzo późnym wieczorem udaliśmy się na spoczynek. Następnego dnia
mieliśmy w planie zwiedzanie instytucji unijnych i spotkania z
przedstawicielami Polski w nich pracującymi. Bardzo ciekawe, szczególnie dla
młodych ludzi (studentów) było spotkanie w Polskim Przedstawicielstwie przy
Unii Europejskiej z panem Tomaszem Wieśniakiem. Olbrzymie możliwości
stypendialne dla studentów rozszerzyły źrenice niejednego młodego
uczestnika. Jedyny warunek do pokonania – trzeba znać język angielski.
Reszta to już własna operatywność i zaangażowanie. Spotkanie z panią
dyrektor Moniką Kapturską w Przedstawicielstwie Województwa Wielkopolskiego
było poświęcone omówieniu relacji i roli regionów w Unii Europejskiej.
Wreszcie
dotarliśmy do Parlamentu Europejskiego. Tutaj odbyło się spotkanie z Panem
europosłem dr Filipem Kaczmarkiem, który w bardzo przystępny i skondensowany
sposób przedstawił nam rolę różnych instytucji unijnych, grup politycznych
funkcjonujących w Parlamencie oraz oprowadził nas po budynku. Spotkanie było
bardzo konstruktywne i osobiście dostarczyło mi wiedzy, której wcześniej
nie posiadałem. Innym ją ugruntowało, jeszcze innym poszerzyło. Parafrazując,
że było coś dla ducha, po intelektualnej dyspucie zostaliśmy zaproszeni na
słynne belgijskie frytki. Faktycznie bardzo dobre, a ilość różnorodnych
sosów do nich mogła przyprawić nie tylko o zawrót głowy, ale i o rozstrój
żołądka. Po, jeśli można tak powiedzieć części oficjalnej, trochę
wolnego czasu i uroczysta kolacja z europosłem. No, kto nie był, nie widział
i nie smakował niech żałuje. Jakikolwiek dodatkowy komentarz byłby tylko
nieudolną próbą opisania czegoś czego opisać nie można.
W
ostatni dzień wyjazd do Brugii. Belgia zaczęła płakać rzęsistym deszczem,
ale dla zdesperowanego turysty nie ma rzeczy niemożliwych. Miasto przepiękne,
miasto, jak z innej bajki. Jeśli na Grand Place czuć ducha epoki, to w Brugii
on żyje i żeby żył jak najdłużej. Przepiękne miasteczko, nie dziw, że
znajduje się na liście światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Czas przemknął,
jak błyskawica i trzeba wracać. Droga powrotna przebiegała spokojnie, w
bardzo wesołej i pełnej sympatii atmosferze. Towarzystwo bardzo się
zintegrowało, wspólne bycie ze sobą przysporzyło nowych znajomości. Wyjazd
bardzo udany i zorganizowany super. Podziękowania dla wszystkich, którzy
przyczynili się do zorganizowania tego wyjazdu, podziękowania dla Marka
Sternalskiego, Ani Kaczmarek i dla Filipa Kaczmarka. Filip dziękujemy, że Ci
się chce! Chciałoby się powiedzieć – „kiedy powtórka”, a
może raczej – „teraz Strasburg”. Tomasz i Cecylia Ogiba -
Poznań, lipiec 2008
|