Ostania aktualizacja :


Stronę odwiedziło już

 


 

Wiadomości

 

 

 

Nie wolno sprzedawać Gajowej!

 

W dyskusji na łamach Głosu Wielkopolskiego na temat zagospodarowania Starej Zajezdni głos zabrał dr Filip Kaczmarek – poseł do PE i mieszkaniec Jeżyc. Poniżej publikujemy artykuł posła Kaczmarka, który ukazał się na łamach Głosu 18 czerwca 2007 r. Supermarket, czy centrum współczesnej kultury w Starej Zajezdni ? Zapraszamy do lektury.

 

Podaż gruntów, gotowych do inwestycji, jest w Poznaniu bardzo mała. Jedną z podstawowych przyczyn tej sytuacji jest brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli miasto Poznań chce coś zrobić dla inwestycji, dla rozwoju, dla polepszenia sytuacji na rynku nieruchomości powinno szybko uchwalać dobre plany zagospodarowania. Sprzedaż jednej, nawet dość dużej działki nie zmieni sytuacji. Zresztą akurat starej zajezdni przy ulicy Gajowej miasto nie powinno sprzedawać.

 

Bezsilne miasto?

 

Pamiętacie Państwo ileż to było wspaniałych pomysłów na zagospodarowanie terenów starej rzeźni? Wiele z nich wiązało się z miejskim programem Akademicki Poznań. Niestety próby ich przybliżenia do realizacji kończyły się zawsze tym samym – stwierdzeniem, że miasto nic nie może zrobić, bo nie jest właścicielem terenu. Teraz ten sam błąd może być popełniony w przypadku starej zajezdni. Po sprzedaży będzie można mówić, że miasto nic nie może zrobić, bo nie jest już właścicielem terenu. A nowy właściciel musi kierować się prawami rynku. Podobną bezsilność obserwujemy od wielu lat w sprawie tzw. wolnych torów. Miasto mówi, że nie może nic zrobić, bo nie jest właścicielem gruntów.

 

A może właśnie o to chodzi, żeby miasto nie mogło nic zrobić? Wtedy nie trzeba podejmować żadnych decyzji, nie trzeba konsultować ich z mieszkańcami, nie trzeba wydawać budżetowych pieniędzy, nie trzeba dotrzymywać terminów, organizować konkursów czy przetargów; rozpatrywać protestów.

 

Kiedy bezdomna instytucja prosi Poznań o lokalowe wsparcie, to z reguły okazuje się, że miasto nie ma takich możliwości. A gdy nie ma możliwości, to nie może pomóc. Proste. Warto zastanowić się, jak to zmienić. Gdyby to miasto kierowało lub współkierowało modernizacją starej zajezdni, może znalazłoby się tam miejsce dla Polskiego Teatru Tańca czy Teatru Muzycznego. Może miasto mogłoby mieć, podobnie jak Bruksela czy Strasburg, dom stowarzyszeń, z którego na preferencyjnych zasadach korzystają organizacje pozarządowe. W ubiegłym roku w takim domu w Strasburgu Stowarzyszenie Polaków w Alzacji przygotowało wystawę o Poznańskim Czerwcu 1956.

 

Inwestor walczy o swoje

 

Pan Adam Beim pisał na łamach „Głosu Wielkopolskiego", że teren zajezdni ma szansę zostać otwarty dla mieszkańców. Jeżeli zostanie sprzedany, to wpływ miasta na ową postulowaną otwartość zostanie bardzo ograniczony. Nikt nie kupi terenu po to, by zorganizować tam… park. Inwestor będzie walczył o jak najbardziej intensywną zabudowę, bo taki jest cel prowadzenia działalności gospodarczej. Sama koncepcja muzeum komunikacji nie jest wystarczającym pomysłem dla zajezdni. Z kolei nie jest to aż tak duży teren, aby zlokalizować tam umieszczenie tylu funkcji, ile postuluje p. Beim (lofty, biura, hotel, handel, restauracje, centrum sztuki i kultury, sale spotkań dla dzieci i seniorów, galeria, biblioteka, kawiarenka internetowa, sala wielofunkcyjna, inne usługi). Wydaje się sensowne, aby na czymś się jednak skoncentrować.

 

Dla mieszkańców

 

Uważam, że miasto powinno nadać zajezdni nowoczesne funkcje, związane z kulturą czasu wolnego. Powinna to być oferta dla mieszkańców, turystów i gości targowych. Dzięki temu powstanie miejsce, gdzie każdy z radością spędzi czas. Fakt, że Grażyna Kulczyk czy Piotr Voelkel przejmują się poznańską kulturą jest wspaniały. Chwała im za to! Czy jednak działania prywatnych animatorów i promotorów zwalniają władze miasta z jakiejkolwiek troski o sferę kultury? Raczej nie.

 

A może muzeum secesji

 

W Poznaniu nie ma instytucji kultury, która zapewniałaby mieszkańcom kompleksowy dostęp do sztuki współczesnej. W Brukseli są lokale będące połączeniem księgarni, winiarni, baru przekąskowego, galerii, sali wykładowej i sali koncertowej. Dlaczego nie miałyby powstać podobne miejsca w Poznaniu? Budynki zabytkowe można zmodernizować, zachowując funkcje wynikające z tradycji, korespondujące z charakterem starych Jeżyc (na przykład muzeum secesji) i z potencjałem kulturotwórczym dzielnicy (Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz, Mieszkanie-Pracownia Kazimiery Iłłakowiczówny, Międzynarodowe Centrum Sztuki przy ul. Jackowskiego). Zabytkowy tramwaj mógłby kursować z zajezdni do Ogrodu Botanicznego. Nawiasem mówiąc, Ogród Botaniczny powinien być otwarty dłużej niż do godziny 19. Nie znam też powodu, dla którego Ogród nie mógłby być czynny przez znacznie dłuższy okres niż obecnie – od maja do października. Jeżeli władze miasta poważnie myślą o ubieganiu się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w roku 2016, to zajezdnia przy ul. Gajowej może stać się poważnym atutem w tej rywalizacji. Pod warunkiem, że będzie terenem kultury.

 

Filip Kaczmarek, 

europoseł i mieszkaniec Jeżyc

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

Copyright © 2006 CyberBob