|
Tekst:
Andrzej Mikołajewski
Wywiad z
Filipem Kaczmarkiem, deputowanym do Parlamentu Europejskiego, wybranym w
Wielkopolsce z listy PO. Raperzy często komentują wydarzenia społeczne i
polityczne. Nikogo nie dziwią więc wywiady z artystami odpowiadającymi na
pytania związane z polityką. Tym razem postanowiłem przedstawić Wam punkt
widzenia drugiej strony. Udało mi się porozmawiać o Hip-Hop'ie z politykiem,
który jest doktorem nauk humanistycznych (politologia, UAM), a prywatnie miłośnikiem
jazzu. Z kulturą, którą zajmuje się nasz portal łączy mojego rozmówcę
kultywowanie lokalnego patriotyzmu. Zapraszam do przeczytania pierwszego w
historii mediów hip-hop'owych wywiadu z polskim Europosłem.
Z czym
kojarzy się Panu Hip-Hop?
Filip Kaczmarek: Z młodzieżą. Muzyka młodych ludzi, mająca pewne
aspiracje społeczne. Za moich młodych lat taką funkcję próbowała pełnić
muzyka rockowa.
Czy istnieje
jakiś rapowy utwór, który się Panu podoba i dlaczego?
Filip Kaczmarek: Nie wiem czy to Hip-Hop, ale podoba mi się utwór pt.
"Moherowe berety". Podoba mi się jego aktualność i melodeklamacja.
Oby za kilka lat słuchacze nie wiedzieli o co chodzi z tymi beretami. Nie
podoba mi się to, że "Moherowe berety" nie są emitowane w
publicznym radio.
Jest Pan współzałożycielem
Stowarzyszenia "Młodych Demokratów". Czy są w tej organizacji jacyś
hip-hop'owcy?
Filip Kaczmarek: Na pewno. Gusta muzyczne nie są przedmiotem
zainteresowania tej organizacji. Skoro Hip-Hop jest popularny, a SMD ma kilka
tysięcy członków, to siłą rzeczy muszą w niej być miłośnicy tej
muzyki.
Czy na
ulicach Brukseli i Strasburga jest więcej niż w Poznaniu młodych ludzi, których
styl ubierania sugeruje przynależność do hip-hop'owej subkultury?
Filip Kaczmarek: Mam wrażenie, że tak. Choć wydaje mi się, że bardzo
wielu młodych najbardziej sobie ceni indywidualizm. Nie chcą nosić żadnego
"mundurka". Nawet hip-hop'owego. Nie chcą, aby ktoś od razu
przypisywał ich do takiej, czy innej subkultury. Nie chcą, aby ktoś oceniał
ich po ubiorze.
Peja na moje
pytanie dotyczące widocznych zmian w naszym kraju od momentu wejścia do Unii
Europejskiej odpowiedział bardzo negatywnie. Jestem ciekaw jak Eurodeputowany
odpowie na to pytanie?
Filip Kaczmarek: Peja, z całym szacunkiem, ale nie jest ekspertem od zmian
w kraju. Moja opinia też zresztą nie jest najbardziej istotna. Ważne jest
to, że zdecydowana większość Polaków jest zadowolona. Najciekawsze jest
to, że poparcie dla Unii najbardziej wzrosło u tych, którzy się najbardziej
Unii obawiali, czyli wśród rolników. Polacy najbardziej lubią konkrety, a
rolnicy dostali od Unii kasę. Skoro Unia daje pieniądze, to dlaczego mieliby
się jej bać.
Wielu
polskich raperów wypowiada się bardzo krytycznie o ludziach rządzących
naszym krajem, zarówno z lewicy jak i prawicy. Jak Pan postrzega takie
anarchistyczne nastawienie przypominające postawę muzyków punk-rock'owych z
pokolenia Jarocina?
Filip Kaczmarek: Bycie anarchistą jest łatwe i przyjemne, ale jednocześnie
mało skuteczne i w długim okresie nie przynosi nic poza frustracją. Na całym
świecie rządzi lewica, prawica albo dyktatorzy. Nasza demokracja nie jest
oczywiście idealna, jakość polityków mogłaby być lepsza, a uczciwości
mogłoby być więcej. Warto jednak pamiętać o tym, że nawet słaba
demokracja jest lepsza od dyktatury. Wśród muzyków jest i zawsze było więcej
anarchistów niż w innych grupach zawodowych. To samo w sobie nie jest szokujące.
Przypomnę jednak, że lepiej jest nagrywać i sprzedawać płyty niż stać w
kolejce po papier toaletowy lub paszport.
Jako
dziennikarz i animator kultury propagował Pan muzykę jazzową. Dzisiaj młodzież
zupełnie nie zna jazzu będącego inspiracją wielu albumów hip-hop'owych.
Proszę polecić kilka klasycznych płyt tego gatunku.
Filip Kaczmarek: Polecam kilka płyt, które lubię: Tomasz Stańko -
"From The Green Hill", Nat King Cole - "Embraceable You",
Jan Garbarek & The Hilliard Ensemble - "Officium", Duke Ellington
- "Live at The Whitney", Oregon - "45th Parallel", Vinx -
"Lips' Stretched Out", Ula Dudziak - "And Life Goes On...".
Podstawą
Hip-Hop'u jest sampling, czyli proces tworzenia nowego utworu na podstawie
fragmentów już istniejących linii melodycznych i dźwięków. Jak Pan ocenia
taki postmodernistyczny sposób tworzenia muzyki?
Filip Kaczmarek: Sampling stwarza sporo problemów w zakresie interpretacji
ochrony praw autorskich. Najlepiej, aby samo środowisko muzyczne ustaliło
jakieś wspólne zasady i standardy w tym zakresie. Poza tym sposób tworzenia
muzyki powinien zależeć jedynie od tego, czy znajdzie ona słuchaczy.
Kilku
znakomitych muzyków jazzowych przedawkowało narkotyki, np. legenda stylu
be-bop, Charlie "Bird" Parker. Niektórzy raperzy nie ukrywają
swojego kontaktu z używkami, a często wręcz propagują taki hedonistyczny
styl życia. Co Pan o tym sądzi?
Filip Kaczmarek: To głupota.
Czy prawdą
jest fakt, który Mezo podkreśla w wywiadach, że Platforma Obywatelska starała
się również "zwerbować" go do swojej kampanii wyborczej?
Filip Kaczmarek: Nie mam pojęcia. A co Mezo jest dumny, że odmówił, czy
jest dumny, że miał taką propozycję?
Jest dumny,
że odmówił partii prawicowej. Jaka jest Pana opinia o muzykach promujących
polityków?
Filip Kaczmarek: Muzyk wykonujący usługi muzyczne nie powinien oceniać
swych klientów. Kelner podaje obiad zarówno prokuratorom, jak i gangsterom.
Dlaczego muzyk nie miałby promować polityki, skoro nie ma dylematów w
promowaniu lodów czy podejrzanej knajpy?
Moim zdaniem
nie powinien promować nikogo i niczego poza własną muzyką. Czy środowisko
polityków i intelektualistów o poglądach prawicowych zaczęło traktować
poważniej kulturę hip-hop'ową po występie polskich breakdancer'ów przed ś.p.
Janem Pawłem II?
Filip Kaczmarek: Być może uświadomiło im to, że warto poznać tę
kulturę. Skoro Papież był ciekawy Hip-Hop'u, to nie ma powodu, aby prawica
ignorowała istnienie tego nurtu. Nawiasem mówiąc, większość polityków
lewicy, których znam wcale nie traktowało Hip-Hop'u poważniej niż politycy
prawicy.
Jako polityk
wspiera Pan różnego rodzaju działania popierające rozwój demokracji w
Europie. Czy muzyka hip-hop'owa w Pana mniemaniu sprzyja szerzeniu demokracji
na świecie?
Filip Kaczmarek: Może, ale to zależy od samych twórców. Nie można ich
do tego nakłaniać, bo wówczas nie będzie to autentyczne. Jeżeli ktoś
czuje, że warto coś zrobić dla demokracji, to powinien to robić.
W
wypowiedziach prasowych podkreśla Pan swoje przywiązanie do rodzinnej
Wielkopolski. Czy spotkał się Pan z którymś z poznańskich raperów, a jeśli
tak to przy jakiej okazji?
Filip Kaczmarek: Tak, z Peją, podczas spotkania w Teatrze Ósmego Dnia.
Jakie wrażenie
wywarł na Panu pionier wielkopolskiej sceny HH?
Filip Kaczmarek: W Teatrze Ósmego Dnia Peja udowodnił, że potrafi
dyskutować również z tymi, którzy myślą inaczej niż on. Myślę, że to
ważne. Poza tym odniosłem wrażenie, że jest szczery i otwarty.
Bardzo dziękuję
za rozmowę.
Artykuł dostępny
pod poniższym linkiem:
http://hip-hop.pl/teksty/projector.php?id=1136375270
|