Ostania aktualizacja :


Stronę odwiedziło już

 


 

Wiadomości

 

 

 

Somalijscy piraci: problem na morzu, rozwiązanie na lądzie

 

Wypowiedz posła Filipa Kaczmarka dla serwisu informacyjnego Parlamentu Europejskiego

 

Somalijscy piraci są coraz bardziej zuchwali. Najpierw, pod koniec tego roku wpadł w ich ręce transport ukraińskiej broni, między innymi wyrzutnie rakiet i czołgi. Później przejęli wypełniony ropą naftową tankowiec Sirius Star. W ubiegłym tygodniu rozpoczęła się pierwsza operacja morska UE. Jednostki marynarki wojennej krajów członkowskich mają dbać o bezpieczeństwo żeglugi w rejonie Zatoki Adeńskiej. Dopóki Somalia nie wyjdzie z chaosu, takie misje skazane są na niepowodzenie, mówią posłowie.

 

Rozpoczęta 8 grudnia unijna misja morska o kryptonimie Atalanta będzie walczyła z atakami piratów mając do dyspozycji sześć fregat trzy wojskowe samoloty patrolowe z Wielkiej Brytanii, Francji i Grecji. Niemcy, Włochy, Hiszpania, Holandia i Belgia mają dołączyć na późniejszym etapie misji.

 

Somalia 

Anarchia ogarnęła kraj po śmierci dyktatora Mohameda Siad Barre w 1991 roku .Zakończone fiaskiem misje pokojowe ONZ w 1993 r. i 1995 r. Bratobójcze walki, susza i nieokiełznana inflacja przemieniły Somalię w rejon najgorszego kryzys humanitarnego na świecie (ONZ).3,2 miliona mieszkańców potrzebuje pomocy humanitarnej.1,1 miliona musiało opuścić swoje domy.

 

Posłowie twierdzą jednak, że rozwiązania problemu próżno szukać na morzu. Prawdziwy problem tkwi w sercu Somalii, kraju pogrążonego w chaosie, od lat borykającego się z brakiem władzy centralnej.

 

"Można chronić statki, dobrze, że mamy pierwszą misję okrętów wojennych w tym regionie, ale to nie wystarczy, aby rozwiązać problem. Jedynym sposobem byłoby ustabilizowanie sytuacji wewnętrznej w Somalii", uważa polski poseł do Parlamentu Europejskiego Filip Kaczmarek z grupy EPP-ED, który przygotował sprawozdanie Parlamentu Europejskiego na temat sytuacji w rejonie Rogu Afryki.

Ana Gomes, portugalska posłanka z grupy Socjalistów, wiceprzewodnicząca parlamentarnej podkomisji bezpieczeństwa i obrony zgadza się z przedmówcą. "Nie jestem przeciwniczką samej misji. Nie uda się jednak powstrzymać piractwa, jeśli w Somalii nie będzie sprawnie działającego państwa. Będę sprzeciwiać się tej inicjatywie, jeżeli nie zrobimy nic więcej poza wysłaniem misji".

 

Stawka rośnie

 

W ubiegłym roku w regionie zanotowano ponad 100 aktów piractwa. Szacuje się, że somalijscy piraci wzbogacili się o około 90 milionów euro, na które złożył się zrabowany ładunek oraz okup za uprowadzone jednostki.

 

Żegluga po somalijskich wodach wiąże się z tak wielkim ryzykiem, iż towarzystwa ubezpieczeń morskich wyśrubowały stawki do niebotycznych poziomów. Armatorom nierzadko bardziej kalkuluje się zapłacić okup. Rozzuchwaleni somalijscy piraci regularnie zwiększają haracze za uprowadzone jednostki. Poseł Kaczmarek mówi, że jedyne wyjście z błędnego koła to "zacząć traktować piratów jak terrorystów, a według powszechnie przyjętej strategii, z terrorystami się nie negocjuje".

 

Posłanka Gomes jest bardziej wyrozumiała. "Trzeba zrozumieć, że piraci byli początkowo tylko rybakami, którzy starali się bronić swoich łowisk, wytrzebionych przez zagraniczne kutry, szczególnie z krajów UE". 

 

Wypowiedz w innych wersjach językowych można znaleźć na stronie głównej Parlamentu Europejskiego pod adresem :

 

http://www.europarl.europa.eu/news/public/default_en.htm

 

  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

Copyright © 2006 CyberBob