|

Lider
PO Donald Tusk oświadczył, że Platforma dopilnuje, aby politycy i urzędnicy
ponosili pełną odpowiedzialność za swoje decyzje. Baner z napisem
"Pełna Odpowiedzialność", co jest mottem Konwencji Krajowej
PO, zawisł niedzielę na warszawskim Torwarze. "PO ma oznaczać pełną
odpowiedzialność w życiu publicznym i w polityce" - mówił
Tusk. "Polityk, który kłamie i mami fałszywymi obietnicami,
gardzi ludźmi i jest wyzbyty odpowiedzialności" - podkreślił.
"Ci, którzy używają fałszywych obietnic, chcą recydywy
socjalizmu " - uznał Tusk. Platforma - oświadczył - ma stać się
tą siłą polityczną, która tę recydywę zatrzyma. "Jeśli urzędnik
złą decyzją doprowadził ludzi do bankructwa, będzie siedział"
- zapowiedział Tusk.
Swój
program Platforma Obywatelska ogłosi w sierpniu. "Nasze
"Zobowiązanie sierpniowe" będzie nie tylko projektem naszych
marzeń o Polsce, ale i zobowiązaniem, z którego każdy Polak będzie
nas mógł rozliczyć" - powiedział Tusk. Szef PO podkreślił, że
nie można dopuścić, by Polską rządzili ludzie z kompleksami.
Z
kolei wprowadzenie konstytucyjnego zakazu tworzenia nowych przywilejów
dla władzy, rozszerzenie kompetencji Trybunału Stanu, podniesienie
poziomu odpowiedzialności funkcjonariuszy państwowych za to co robią
- to niektóre z kwestii, od których Platforma nie odstąpi, które są
"kręgosłupem" planu partii na przyszłość - oświadczył
szef klubu PO Jan Rokita. Podczas Konwencji typowany na nowego premiera
Rokita poinformował, że Platforma będzie dążyć do wprowadzenia
skargi do Trybunału Stanu, która pozwoli "stwierdzić niegodność"
ludzi zajmujących wysokie stanowiska i pozbawić ich urzędu. Platforma
- podkreślił Rokita - podniesie też poziom odpowiedzialności najwyższych
urzędników państwowych za ich działania. "Nie będzie tak, że
przynależność do wyimaginowanej elity będzie zwalniać od
odpowiedzialności" - podkreślił polityk PO. Zapewnił też, że
Platforma nie zrezygnuje ze: zmniejszenia o połowę liczby posłów,
likwidacji Senatu, wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych i
zniesienia immunitetu parlamentarnego. "Jeśli politycy nie będą
chcieli nam na to pozwolić odwołamy się do referendum" - zapewnił
Rokita.
19.06.2005
|