|
Poniedziałek,
4 czerwca 2007. Godzina 22.00. Parking przed starym Zoo w Poznaniu. Kilkadziesiąt
osób i autobus.
Tak
zaczęła się nasza wycieczka do Brukseli zorganizowana przez biuro posła
Filipa Kaczmarka.
Bruksela
to zderzenie dwóch światów; tego dawnego, sprzed kilku wieków
reprezentowanego przez wąskie kamieniczki i nowoczesnego z wysokimi szklanymi
budynkami. My zaczęliśmy od historii i tradycji Brukseli. Byliśmy w
najstarszej części miasta - na Grand-Place, widzieliśmy uznawany za
najstarszy w Europie pasaż Galeries Royales Saint-Hubert (pasaż Świętego
Huberta), monumentalny Palais de Justice (Pałac Sprawiedliwości) czy w końcu
pałac królewski. Nie ominęła nas też wizyta pod pomnikiem słynnego
Manneken Pis. Na koniec zawitaliśmy do restauracji w okolicach Grande Place,
gdzie czekała na nas kolacja. Dzień był długi i wyczerpujący a mimo to część
grupy znalazła jeszcze siły bo rozkoszować się belgijskim piwem...a jest z
czego wybierać. Prawie 500 gatunków piwa podawanych w wymyślnych kuflach i
kieliszkach; gratka dla wielbicieli złotego trunku.
Następny
dzień od samego rana zaczął się bardzo intensywnie. Wizyta w Stałym
Przedstawicielstwie RP przy UE pozwoliła nam zapoznać się z pracą
Przedstawicielstwa, z jego osiągnięciami, a także z wymogami stawianymi
kandydatom na staż czy pracę w tejże placówce. Potem ponownie przenieśliśmy
się w odległe czasy zwiedzając Muzeum Armii . To był jednak tylko krótki
przerywnik w oficjalnej części naszej wizyty z tym pięknym mieście.
Kolejnym punktem była wizyta w Parlamencie Europejskim. To na prawdę ciekawe
miejsce, a jeszcze ciekawsze było spotkanie z posłem Filipem Kaczmarkiem, który
przybliżył nam zasady pracy posła, zwyczaje panujące w Parlamencie oraz
godzinna obserwacja obrad Parlamentu. Z pewnością niejednemu z nas zaświtała
myśl, że może by tak kiedyś spróbować wrócić w to miejsce...może na
staż...a może do pracy? :-)
Czwartek,
to niestety dzień naszego pożegnania z Brukselą. Wyjeżdżając zatrzymaliśmy
się jeszcze przed prawdziwą gratką i kochanym przez Brukselczyków miejscem
- Atomium. Ten model molekuły żelaza powiększony 165 mld razy to jeden z
symboli miasta ściągający liczne rzesze turystów. Na tym jednak nie koniec
wycieczki. W drodze powrotnej do Polski odwiedziliśmy jeszcze Gandawę leżącą
u zbiegu trzech rzek. Przepiękna starówka opleciona średniowiecznymi
budynkami, wozy konne dostarczające piwo do pubów i restauracji...aż żal było
wyjeżdżać.
Droga
powrotna minęła jakby szybciej. Wróciliśmy zadowoleni, pełni wrażeń i
bogatsi... w przepyszne belgijskie czekoladki :-)
Raz
jeszcze dziękujemy Panu posłowi Filipowi Kaczmarkowi za zaproszenia a jego
biurom w Poznaniu i Brukseli za przygotowanie interesującej wycieczki.
Joanna
Wybieralska – uczestnik wyjazdu











|